wtorek, 20 sierpnia 2013

One- shot

-Nie zrobię tego- krzyknął Louis tak, by nie zwrócił uwagi pozostałych ludzi znajdujących się w kawiarni
- Stary przegrałeś zakład, więc teraz nie marudź - odparł rozbawiony Irlandczyk
- Kurwa Horan zabiję cię kiedyś- warknął Tomlinson
- Dobra spokój. Ty idziesz do wolnego stolika i wiesz co robić - Zayn wskazał na Louisa- a my zostajemy tutaj
- Tak, tak.. podchodzę do pierwszej osoby, która tu wejdzie, flirtuję z nią i wgl. - westchnął Lou i wstał ze swojego miejsca. Usiadł przy stoliku pod oknem czekając z zażenowaniem, na człowieka, który tu wejdzie. Najgorsze było to, że miał podejść do osoby bez względu na płeć. A on był w 100% heteroseksualny, więc modlił się w środku, by to weszła kobieta. To nie tak, że miał coś przeciwko homoseksualizmu, nie przeszkadzali mu. Był osobą tolerancyjną, uważającą, że najważniejsze jest to by kogoś kochać, bez względu czy ten ktoś jest takiej samej płci. Jego po prostu pociągały kobiety, piersi, szparki itp. Nie kręcili go mężczyźni. I nic nie zapowiadało, że to się zmieni. Tak jak było teraz, było dobrze.
Chociaż nie wiedział, czy chciałaby zarywać do Louisa, w tym momencie jakaś dziewczyna, no chyba , że jest lesbijką. Chłopak był przebrany za kobietę. I to była ta kara, za przegrany zakład.
Źle się czuł w tej nieźle opinającej ciało sukience, peruce na głowie, toną makijażu na twarzy oraz sztucznymi cyckami. Tommo zastanawiał się jak długo dziewczyny muszą nakładać na siebie tyle make- upu.
Naprawdę wyglądał jak płeć piękna i to go najbardziej przerażało. Wygolili mu nawet nogi i pachy! Chyba nikt wcześniej go tak bardzo nie upokorzył.
Nagle usłyszał otwierające się drzwi. Zamknął oczy jęcząc w duchu. Po kilku sekundach otworzył powieki i dostrzegł wysokiego chłopaka z brązowymi loczkami ukrytymi pod niebieską czapką. Miał na sobie czarne rurki i takiego samego koloru marynarkę z podwiniętymi rękawami, a do tego biały T-shirt. Tomlinson podążał wzrokiem za nieznajomym chłopakiem, który skierował się do stolika po drugiej stronie kawiarni. Chłopak gdy usiadł, jednym ruchem ściągnął czapkę z głowy kładąc ją po prawej stronie stolika. Następnie podniósł obie dłonie i potargał włosy, aby w końcu przełożyć je na prawą stronę. Louis odwrócił się do Nialla i Zayna, którzy pokazywali mu głową i ręką, by szedł. Wstał więc niechętnie i skierował się w stronę chłopaka. Chwilę to zajęło, ponieważ chodzenie w szpilkach do najłatwiejszych zadań nie należy. Po tym jak w domu ćwiczył chodzenie w tych butach, powodując kilka bolesnych upadków, błagał przyjaciół, by mógł pójść w trampkach, ale niestety się nie zgodzili.

- Um.... Mogę się dosiąść? - zapytał Louis dość piskliwym głosem, który niby miał przypominać kobiecy głos. Nieznajomy podniósł wzrok, wodząc nim przez chwilę po całym ciele Louis' a, przez co ten czuł się trochę niekomfortowo. Chłopak jednak uśmiechnął Się pokazując przy tym dołeczki i rzekł zachrypniętym głosem

- Tak. Pewnie - Louis odwzajemnił uśmiech i zajął miejsce na przeciwko chłopaka.

- To jak masz na imię? - zapytał odkładając komórkę obok czapki

- Louis.... Louise - poprawił się Tomlinson wpatrując się w zielone tęczówki

- Och.. ładnie.. pasuje ci.. ja jestem Harry - odparł wyciągając rękę do przodu, więc Louis uścisnął i lekko nią potrzasnął.
- Dobrze się czujesz?- zagarnął z niepokojem

- Tak, wszystko w porządku. Czemu pytasz? - Louis ułożył ręce na kolanach i starał się jak najbardziej zachowywać jak dziewczyna, ale Harry nie zdążył odpowiedzieć, ponieważ podszedł do nich Liam- kelner, a zarazem trzeci z przyjaciół Louisa.

- Witam. Podać coś? - zapytał z firmowym uśmiechem. Payne- bo tak miał na nazwisko- bardzo lubił ta pracę. Nie była ona ciężka, a mógł coś zarobić, a poza tym mógł poznawać nowe osoby i tak właśnie zaczęła się przyjaźń pomiędzy nim, a paczką Louisa.

- Ja poproszę sok pomarańczowy- rzekł Harry
- Dobrze, a dla ciebie? Dawno się nie widzieliśmy. Gdzie ty się podziewałaś? Zmieniłaś włosy? - dociekiwał kelner.
- Dla mnie sok marchewkowy i nie, nie zmieniłam włosów. Zajmij się lepiej resztą klientów. Za to ci chyba w końcu płacą, nie? - odpowiedział Louis posyłając Louisowi gniewne spojrzenie. Chłopak wie o tym zakładzie. Ale nie podobało mu się to i nie chciał w niego ingerować.
- Tak. Oczywiście. Zaraz przyniosę wasze zamówienie.- Payne odwrócił się na pięcie i odszedł.
- Znacie się? - Harry zmarszczył brwi pytając, gdy kelner był poza zasięgiem ich wzroku.

- Um.. W sumie to tak.. I to od dawna..- odparł , a na stoliku pojawiły się dwie szklanki z napojem koloru pomarańczowego. Louis chwycił sok i zaczął go pić

-Byliście kiedyś razem? - wypalił nagle. ,,Louise'' zachłysnęła się i zaczęła głośno kaszleć odkładając picie na stolik.

- Razem? Uważasz, że jestem aż tak bardzo zdesperowaną osobą? - pisnął Tomlinson , na co Harry wzruszył ramionami- Jesteśmy... tylko i wyłącznie znajomymi.. Nigdy bym się z nim nie związała- sprostował chłopak.- To czemu pytałeś czy się dobrze czuję?- zagarnął temat przerwany przez Payne' a.

-Eee... masz trochę dziwny głos. - odrzekł Loczek drapiąc się po karku

- Achhh.. to od lodów- wytłumaczył, na co Harry wybuchł śmiechem. Louis zmroził go wzrokiem wywołując uspokojenie się ze strony chłopaka.

- Przepraszam... Mam 19lat.. dojrzewam, wiesz.. hormony i te sprawy, wszystko kojarzy mi się z jednym- oznajmił z tańczącymi iskierkami w oczach. Styles zerknął na komórkę, by sprawdzić która godzina i dodał - Ughh... fajnie się z tobą gada, jesteś spoko dziewczyną i wgl, ale muszę już iść- wyznał sięgając po czapkę i kładąc pieniądze na stoliku za soki

- Och... miło było cię poznać- bąknął Tomlinson

- Tak ciebie też. Może spotkalibyśmy się jeszcze? Wpisz mi tu swój adres- powiedział chłopak z loczkami i podał ,, dziewczynie'' swoją komórkę.- Jeśli nie masz żadnych planów na wieczór, to wpadłbym do ciebie o 20. Co ty na to? - zaproponował. Louis oddał telefon i odezwał się

- Akurat mam wolny wieczór, więc byłoby miło gdybyś mnie odwiedził.

- Dobrze, więc do zobaczenia- mruknął Harry z uśmiechem i wyszedł. Louis wstał i podszedł do Zayna i Nialla

- I jak?- zapytali równo
- Umówiliśmy się na wieczór- jęknął siadając i chowając twarz w dłoniach, bo dopiero teraz uświadomił sobie w co się wpakował

- Co ty kurwa zrobiłeś? - Louis pojebało cię? - warknął jeden z nich

- Nie umiałem mu odmówić, jak wpatrywał się we mnie tymi powalającymi na kolana tęczówkami, okej? - westchnął

- Ocipiałeś do chuja? Musisz zaraz ściągnąć te przebranie i to całe gówno co masz na twarzy. Jak ty sobie to wyobrażasz? - krzyknął Irlandczyk nie zwracając uwagi na pozostałych ludzi

- Nie wiem, dobra? Wymyślę coś. Idę do domu- mruknął Louis. Opuścił swoich towarzyszy i skierował się do bloku, gdzie wynajmował mieszkanie od 2 lat. Oczywiście za czynsz i inne takie płacili jego rodzice, pomimo, że miał 21lat.


~~~~~~


Po tym jak Ruth pozbawiła Louis'a przebrania dziewczyny, chłopak mógł spokojnie odpocząć i wymyśleć plan jak nie spotkać się z Harrym. Może i go polubił. To fakt. Styles'a nie dało się nie lubić. Miał w sobie coś, co przyciągało innych.

Ale Louis nie mógł pozwolić do tej schadzki. Oczywiście jego chwila ciszy została przerwana przez nadejście Nialla

- Co ty tu robisz?- Westchnął starszy, zamykając drzwi, gdy już farbowany blondyn znalazł się w środku

- Ciebie też miło widzieć, przyjacielu - zaakcentował mocniej ostatnie słowo uderzając właściciela mieszkania lekko w ramię i udał się w głąb pomieszczenia siadając na kanapie.
Louis opadł na siedzenie obok kumpla z głośnym westchnięciem.

- To wymyśliłeś już coś? - zaczął Horan układając nogi na niedaleko stojącym szklanym stoliku i włączając telewizję.

- A wyglądam ci na takiego? - mruknął podnosząc wysoko brwi.

- Taaa. Nie martw się, wymyślimy coś, ale najpierw.... Przynieś mi coś do jedzenia.- rozkazał klepiąc się po dość wysportowanym brzuchu. Lou nie mógł tego zrozumieć. Niall je za czterech, a w ogóle nie tyje. Trochę poćwiczy i już pojawia mu się kaloryfer. A Louis, gdy zje odrobinę więcej niż powinien, robią mu się fałdki, a uda znacznie się powiększają, powodując, że chłopak musi ćwiczyć miesiącami, by wrócić do poprzedniej sylwetki.

- Nie możesz sobie sam przynieść- rzucił podenerwowany Louis

- Po pierwsze: Chcesz, żebym ci pomógł? Chcesz. Po drugie: To mój dom, czy twój? Twój, więc powinieneś dbać w nim o swoich gości a Po trzecie: Przecież wiesz, że gdy jem, to lepiej myślę - odburknął zadowolony

- Ej. Nie jesteś moim gościem. Nie zapraszałem cię. Możesz czasem ruszyć ten swój leniwy tyłek i sobie sam przynieść.

- Czemu ty zawsze musisz wszystko utrudniać? Po prostu przynieś mi to cholerne jedzenie- jęknął, gdy usłyszał burczenie dochodzące z brzucha. Tommo warknął wstając i udając się po kuchni. Zabrał z szafki chipsy, żelki i parę batonów, a następnie wrócił do pomieszczenia, gdzie Niall bezczelnie leniuchował na jego kanapie.



- Zdajesz sobie sprawę, że przez to, że tak ciągle u mnie bywasz, to muszę co trzy dni robić zapas tego wszystkiego co u mnie jesz? - westchnął Lou, układając jedzenie na stoliku i podając paczkę chipsów chłopakowi.

- Nie przeszkadza mi to, szczerze mówiąc- odparł wzruszając ramionami, na co Louis wywrócił oczami.
- To masz jakiś plan?- zapytał chłopak z grzywką

- Spokojnie jest - zerknął na komórkę-  18.50, więc mamy trochę czasu, bo on ma przyjść o.....

- 20- dokończył za blondyna - Dobra, robimy burzę mózgów, co będzie trudne, bo ty go nie masz, ale postaraj się- parsknął, za co został brutalnie uderzony w ramie z nogi Irlandczyka, bo był zbyt leniwy, bo się podnieść i użyć ręki.

- Może... Idź do sąsiadki i pożycz jakąś bluzkę i spodnie dziewczęce, a włosy... no, powiesz mu, że wstąpiłeś do fryzjera czy coś - mruknął po chwili Horan

- Ja pierdole, ale ty jesteś pojebany - zawołał uderzając go w głowę- Czemu ja się z tobą w ogóle zadaje?- westchnął chowając twarz w dłoniach.

- No co, przynajmniej jakiś mam. Jak jesteś taki wspaniały, to sam coś wymyśl- bąknął

- Ughh..... To, może, napiszę na kartce, że coś mi wypadło i jednak nie możemy się spotkać. Przykleję ją na drzwi, tak , żeby ją zauważył i po sprawie- zaproponował wzruszając ramionami - Co o tym myślisz? - dodał

- Stary, to genialny plan. Leć po kartkę i marker- polecił mu Niall, więc chłopak podszedł do szafki, gdzie trzymał takie gadżety.
Louis myślał chwilę nad tym co napisać po czym chwycił pisak i zaczął bazgrać.

,, Hej Harry. Przepraszam cię bardzo, ale nagle coś mi wypadło i musiałam wrócić do rodziny. Nie mam twojego numeru, więc nie mogłam cię o tym zawiadomić, ale mam nadzieję, że kiedyś na siebie wpadniemy i nadrobimy dzisiejszy wieczór'' Louise xxx

- I jak , może być? - zapytał podając kartkę przyjacielowi, by mógł przeczytać, to co na niej się znajdowało

- Yeeaaah, tylko przepisz to staranniej, bo biedak będzie musiał z pół godziny domyślać się co tu pisze- wytknął mu

-Nie dramatyzuj- jęknął i napisał to po raz kolejny, tak jak rozkazał mu Niall. Chwycił taśmę i ruszył w kierunku drzwi. Gdy je otworzył zauważył przed sobą chłopaka z loczkami, który akurat wyciągał rękę, by zadzwonić dzwonkiem. Louis był niemal pewny, że w tym momencie wyglądał jakby właśnie zobaczył ducha. Jego plan szlak trafił. Miał być dopiero za godzinę. Może nie chciał się spóźnić, ale, że o tyle wcześniej musiał przyjść. Dopuszczalne było to 10-15min, ale 60?!?

- Umm.. Hej, Ja jestem Harry i przyszedłem do Louise. Nie pomyliłem mieszkania, prawda?- Zapytał nerwowo

- Trafiłeś idealnie, ale myślałem, że masz przyjść za godzinę - pisnął chowając trzymaną kartkę i taśmę do kieszeni w spodniach

- Tak, ale nie znałem tej okolicy, bo nie mieszkam w tej części miasta i myślałem, że nie trafie, więc wyjechałem wcześniej. Ale spokojnie, mogę wrócić za godzinę- sprostował Harry

-Nie, nie trzeba. Jak już jesteś to wejdź - oznajmił, starając się jak najszczerzej uśmiechnąć. Wskazał ręką w kierunku, w którym Styles powinien się poruszać, więc chłopak nie protestował i wszedł - Idź prosto i możesz usiąść na kanapie i poczekać. Możesz się poczęstować jeśli chcesz- mruknął pokazując na jedzenie na stoliku, na co Harry odpowiedział uśmiechem

-Ej Louis, to moje jedzenie- krzyknął niezadowolony Irlandczyk

- Nie przejmuj się nim- Lou machnął na blondyna ręką - Niall chodź na chwilę- wrzasnął cicho, tak by nie wzbudzić podejrzeń w Stylesie

- Co on tu robi?- krzyknął szeptem Horan, gdy weszli już do pokoju chłopaka

- Przyszedł wcześniej- jęknął
- czemu?
- Kurwa, to nie jest teraz ważne, okay? Co ja mam zrobić? - zgonił go

- Nie wiem, stary. Chyba powiedz mu prawdę. Nie wygląda na starego, więc powinien zrozumieć nastoletnie zabawy. - wzruszył ramionami

- Tak masz racje- jęknął
-Widzisz? Mój plan by przynajmniej jakoś wypalił, geniuszu- bąknął blondyn

- Weź spierdalaj, dobra? - rzucił go poduszką w twarz

- Jak chcesz. Myślę, że pomimo, tego, że jesteś dla mnie taki wredny i arogancki i napastujesz mnie do tego poduszką, to pomogę ci. Idę teraz do domu, a za kilka godzin zadzwonię do ciebie i chwilę pogadamy, a jak się rozłączę, to mu powiesz, że musisz coś załatwić itp. A przez ten czas wyjaśnij ku to, spoko? - zaproponował

- tak, tak. Dzięki. Chodź odprowadzę cię- zakomunikował szatyn

- Harry, myślę, że muszę ci coś wytłumaczyć- ogłosił Louis, gdy Irlandczyk już wyszedł I usiadł po drugiej stronie kanapy
- Tak naprawdę nie ma żadnej Louise? -Zapytał Loczek ze śmiechem

- Zaraz co?- zawołał ze zdziwieniem po kilki chwilach
- No chyba, że masz siostrę bliźniaczkę, ale szczerze to wątpię- odezwał się ponownie

-Nie, nie ma, ale.... skąd wiedziałeś?- wymówił w ogromnym szoku

- Hmm.. Może to zabrzmi dziwnie, ale poznałem po tyłku. Nie jestem gejem. Serio. Stuprocentowy hetero przed tobą siedzi, ale nie zrozum mnie źle, ale takich pośladków nie może mieć kilka osób. Widzę je pierwszy raz. - ciągnął dalej

- Jesteś dziwny- zakomunikował mu, nie rozumiejąc wcale, co chłopak przed chwilą powiedział - Wiesz o tym? i nie jesteś zły, za tą całą szopkę? - dodał

- Nie, nie jestem. Ale wytłumaczysz mi to, jak znalazłeś się w damskich ubraniach? I dlaczego mi nie odmówiłeś, gdy zaproponowałem ci spotkanie? - zapytał

- Nie umiałem ci odmówić. Nie pytaj mnie dlaczego, bo nadal tego nie wiem- wzruszył ramionami- A z tym strojem, to było tak, że założyłem się z Niallem, tym co tutaj był i Zaynem, może widziałeś go w tej kawiarni, bo siedzieli razem. I przegrałem ten zakład. Moją karą było zrobienie mnie za dziewczynę, przez Ruth, to siostra Liama, tego kelnera. Specjalnie się tak do mnie odzywał, bo nie podobało mu się to. Ruth jest charakteryzatorką, więc było dość prosto. Miałem zagadać do pierwszej osoby, która tam wejdzie i akurat padło na ciebie. Ale nikt się nie spodziewał, że będzie kolejne spotkanie i tak to wszystko wyszło. - wytłumaczył z zapartym tchem Louis

- Interesujące, a jak chciałeś to rozwiązać? - pytał znów

- Wymyśliłem, że gdy powieszę to- zaczął i wyciągnął zgniecioną kartkę podając ją chłopakowi- na drzwiach i sprawa będzie rozwiązana, więc już chciałem to tam przywiesić, ale akurat ty przyszedłeś. Zrobiłbym to wcześniej, ale skąd miałem wiedzieć, że będziesz godzinę wcześniej- zaczął się bronić, a Harry, czytając to co było na kawałku papieru wybuchnął głośnym śmiechem. Louis uświadomił sobie, że mógłby słuchać tego śmiechu do końca życia, ale szybko zganił się w myślach i odgonił to od siebie

- To, może ja już pójdę. Pewnie masz lepsze zajęcie, czy coś- mruknął chłopak wstając z kanapy, gotowy do wyjścia.

Louis dopiero przyjrzał się chłopakowi i dostrzegł, że miał on na sobie czarne rurki opinające jego chude nogi, biały T-shirt, z koszulą rozpiętą koloru czerwono-biało- granatową w kratę, a na wierzch jasną dżinsową kurtkę z podwiniętymi rękawami. W tym zestawie prezentował się jak najbardziej seksownie.

-Nie!- zaprotestował prawie krzycząc, powodując zmarszczenie brwi u Harry'ego.- ummm... Znaczy, jeśli nie chce iść to nie musisz. Możesz zostać. I tak nie mam nic do roboty. Jak widziałeś mój przyjaciel wyszedł niedawno, więc zostałem sam. - sprostował

- Jeśli nie będę ci przeszkadzać, to mogę zostać- mruknął w zastanowieniu, na co Lou zaprzeczył ruchem głowy.

- okay, to chodź zrobimy popcorn, a potem coś obejrzymy, pasuję? - zaproponował Tommo

- Jak najbardziej- bąknął i ruszył za chłopakiem

Louis odszukał opakowanie z kukurydza, ale było na samej górze, więc musiał stawać wysoko na palcach, by dosięgnąć lecz i to nie przynosiło rezultatów. Po kilku sekundach zmagań, Louis poczuł ciepło tryskające od innego ciała.

- Proszę- oznajmił Harry z uśmiechem podając Louiemu paczkę.

- Dzięki- odparł lekko się rumieniąc.
Styles zajął ponownie miejsce na wysokim krześle obserwując ruchy mniejszego.

- Wiesz, nie jestem pewien jak to się robi. Zawsze od tego był Zayn. Taka była jego rola. Ja kupowałem, Zayn robił, a Niall zjadał- powiedział ilustrując kukurydzę.

- Umm.. Przykro mi ale ja ci nie pomogę z tym. Może wrzuć to do mikrofalówki?- zaproponował

Louis przesunął się tak, że ręce z opakowaniem trzymał nad stolikiem obok Harrego, próbując je otworzyć. Niestety pech go dopadł i kukurydza rozsypała się po meblu, powodując śmiech młodszego.

- Dobra, zbierzmy to i tam wrzućmy

Chłopcy zbierali w garście żółty przysmak i przenosili go do mikrofali. Gdy już wszystko było w środku, Harry zamknął drzwiczki, a Louis ustawiał temperaturę i czas.

- Myślę, że 4minuty starczą- mruknął cicho jakby do siebie Lou. Stali na przeciw urządzeniu i wpatrywali się przez szybę co dzieję się z ich kukurydzą. Po chwili ziarnka zamieniły się w popcorn, więc Louis wyjął miskę i naszykował szklanki na sok. Wyciągnął picie z lodówki, a Harry otworzył mikrofalówkę, więc zabrali się za wyciąganie popcornu do miski.

- Powinieneś pić takie zimne? - zapytał jakby ze zmartwieniem ale i rozbawieniem w głosie Harry - Słyszałem od pewnej uroczej damy, że to ci szkodzi

- Przestań - jęknął rzucają w chłopaka trochę popcornu.

Gdy weszli już do salonu, wygodnie usadowili się na kanapie i włączyli jakiś nudny film.

- Mam pomysł- wykrzyknął nagle Louis z miną jakby właśnie dziecko dostało cukierka- Nie odzywamy się w ogóle podczas filmu i jeśli któryś z nas pierwszy uśnie, to ten drugi może mu coś zrobić. Wchodzisz w to Styles?- Zaproponował z ekscytacją w głosie. Harry chwilę zastanawiał się nad tym, po czym przyjął wyzwanie, więc Louis włączył na kanał, gdzie aktualnie leciał film przyrodniczy o waleniach. Nic nudniejszego nie mogło już chyba lecieć, więc chłopak dumnie zostawił tam i opadł na kanapę.
Już po około 20 minutach Starszy chłopak usłyszał ciche pochrapywanie tego młodszego. Szczerze to myślał, że będzie gorzej, że tak szybko się nie podda, lub tym bardziej, że to on uśnie.

Tomlinson podniósł się jak najdelikatniej, tak, by go nie obudzić. Po chwili padł na kolana podpierając się rękami po obu stronach bioder Harry' ego.
Louis powoli rozpiął mu rozporek. Zawsze tak robił ze swoimi przyjaciółmi. Nie uważał to za nic dziwnego. To, że dotknął czasem kogoś penisa, to nic nie oznaczało. Przecież on też go miał. Nie widział w tym nic złego. Chłopak zaczął na początek masować jego interes i przygniatać, tak, by obudził się do życia. Po chwili był już twardy, a z ust młodszego wydobywały się pojękiwania. Nagle otworzył szeroko oczy odsuwając się jak najszybciej i patrząc z przerażeniem, na śmiejącego się głośno Tomlinsona.

- Chyba masz lekki problem- wymamrotał wskazując głową na krocze młodszego, po czym rzucił się na podłogę i wybuchając histerycznym śmiechem, trzymając się za brzuch.

- Co ty zrobiłeś?- wykrzyknął zapinając spodnie.

- Zasnąłeś. Mogłem zrobić co chciałem- wzruszył ramionami siadając po turecku na miękkim dywanie.

- Um.. Gdzie masz łazienkę? - zapytał nieśmiało opuszczając twarz, która pokryła dorodna czerwień.

- Prosto i na lewo- poinstruktował go chłopak, po czym Harry zniknął w mgnieniu oka. Tommo podniósł się i podążył w stronę łazienki. Louis nie wiedział dokładnie co robi, ale szczerze go to za bardzo nie obchodziło. Działał pod wpływem impulsu. Otworzył po cichu drzwi, które okazały się o dziwo otwarte. Kto nie zamykał drzwi w łazience? Serio, chłopak był sam sobie winien. Louis podziękował w duchu, że jego drzwi były ostatnio wymieniane w całym mieszkaniu i nie skrzypią. Wślizgnął się do pomieszczenia, zostawiając uchylone wejście i podszedł na palcach bliżej, do Lokersa, który właśnie walił sobie konia. Tomlinson starał się puszczać mimo uszu jęki wychodzące z ust nowo poznanej osoby, powodujące dreszcze w jego podbrzuszu. Stanął za Stylesem, tak, że prawie jego klatka dotykała pleców chłopaka. Louis przygryzł wargi, próbując stłumić chichot i wyciągnął rękę, układając ją na dłoni Harrego , przyspieszając jej poruszanie.

- LOUIS- wrzasnął odskakując momentalnie

I próbując zakryć swój interes
- Spokojnie. Chciałem ci pomóc- mruknął niewinnie, robiąc oczy porzuconego szczeniaka

- Myślę, że bym sobie sam poradził- odbąknął- Chyba już pójdę- zaproponował starając się nie patrzeć w oczy starszego

- Nie wypuszczę cię w takim stanie- zaprotestował i jednej sekundzie znalazł się na kolanach przez Harrym

- Nie wiem, czy to jest dobry pomysł, Louis- wyszeptał z rumieńcami

- Zaufaj mi- odezwał się dwudziesto-jedno latek. Styles oparł się o ścianę i z zażenowaniem czekał na kolejny krok. Lou zbliżył się i już po chwili jego usta owinęły się wokół ,, przyjaciela'' Loczka, który zaczął głośno jęczeć i sapać. Tomlinson dopiero teraz uświadomił sobie, że właśnie w swojej toalecie obciąga jakiemuś kolesiowi, którego praktycznie wcale nie zna. Oprócz tego, że nazywa się Harry Styles, ma 19lat i mieszka niedaleko. Ale doszło również to niego to, że specjalnie to mu to jakoś nie przeszkadza. Jest młody, więc powinien korzystać z życia i próbować wszystkiego, nawet jeśli oznaczało to, że ma komuś zwalić, czy nawet się z nim przespać. Wszytko dla ludzi, co nie?

Louis robił magiczne sztuczki swoimi wargami, powodując, że Harry spuścił się do jego budzi, by potem osunąć się po ścianie unikając spojrzenia chłopaka.

- Och, no proszę cię Harry, nie mów, że ci się nie podobało- zachichotał, po tym jak doszedł do siebie, połykając wcześniej spermę Stylesa. Skrzywił się lekko, bo była odrobinę słona, ale nie przeszkadzało mu to zbytnio.

- Proszę cię. Przestań- jęknął chowając zwoje klejnoty w spodnie

- Jakiś nieśmiały się zrobiłeś. Onieśmielam cię? - zagarnął

- Muszę już iść- odparł nie odpowiadając na zadane pytanie i wyszedł z łazienki, kierując się do drzwi wyjściowych.

- Um.. Miło było cię znów spotkać- powiedział jakby nie wierząc własnym słowom.

Odwrócił się by pożegnać się z Louisem, ale nie spodziewał się, że będzie on stał centralnie za nim. To, że się odwrócił spowodowało otarcie się nosa o czoło Tomma, gdyż był od niego wyższy. Harry odsunął się centymetr i spuścił głowę tak, że teraz spoglądał raz w oczy niższego, a raz na jego usta. Nie wiadomo co nimi kierowało, ale już po chwili połączyli się w namiętnym pocałunku dołączając do niego języki.

Louis popchnął Hazzę na ścianę wpijając się w jego szyję robiąc malinkę

- Myślę, że możesz jeszcze zostać- mruknął odrywając się podziwiając swoje dzieło z uśmiechem, po czym znów dotknęli się ustami

- Co my robimy?- zapytał niepewnie Harry, gdy ściągał z siebie kurtę, czując gorąco

- Nie wiem. Daj się ponieść chwili- odpowiedział dociskając swoje biodra do tych chłopaka. Ruszyli w kierunku kanapy, gdyż pokój Louisa był za daleko. Podczas drogi nie szczędzili sobie czułości i gdy dotarli w końcu na kanapę byli całkiem nadzy.

- Tylko proszę cie, bez żadnych eksplozji. Nie chce mieć kanapy w twojej spermie, chociaż to wyglądało by dość kusząco- powiadomił go, ostatnie słowa wypowiadając jakby do siebie

Harry wylądował na dole, a Louis na nim. Całowali się zawzięcie i z pasją, pocierając przy tym swoimi interesami o siebie, przez co byli całkowicie twardzi. Lou ułożył ścieżkę mokrych pocałunków po klatce chłopaka zniżając się do podbrzusza.

- Rozszerz nogi, kochanie- poinstruktował go. Harry nie protestował. W tym momencie myślał penisem, nie mózgiem, więc zrobił tak jak go proszono. Louis schował głowę w zagłębiu nóg chłopaka i wślizgnął się językiem w tylnią dziurkę młodszego.

Styles był całkowicie zaskoczony, ale i zadowolony. Louis penetrował jego wnętrze zwinnym językiem, wysuwając go i wsuwając ponownie. Harry z każdym razem sapał coraz głośniej, dając tym znać Louisowi, że dobrze wykonuje swoje zajęcie. Lou nagle wyszedł z chłopaka podnosząc głowę, a sperma Hazzy niespodziewanie wytrysnęła prosto w oko Tomma.

- Kurwa Harry!- wrzasnął przykładając dłoń do zaatakowanego oka.

- O boże. Lou przepraszam. Naprawdę. Nie chciałem- zaczął się tłumaczyć wywołując u Tomlinsona lekki chichot. Louis wytarł palcami ciecz i pochylił się do ust spanikowanego chłopaka. Złączył je w kolejnym pocałunku, lecz tym razem był on bardziej zachłanny, przez co czasem ich zęby się spotykały wywołując nieprzyjemne zgrzyty. W tym samym momencie Lou wsunął jednym ruchem palec w to miejsce, gdzie jeszcze przed chwilą był jego język. Kręcił nim i lekko zginał, tylko po to by po chwili dodać następny palec. Harry oderwał się, gdyż zabrakło mu już powietrza, podobnie jak starszemu chłopakowi. Głośno dyszeli i jęczeli, a Loczek prosił o więcej dotyku, więc Louis wsunął jeszcze jeden palec, ale Harry zaprzeczył ruchem głowy i wymamrotał

- Chcę... Cię.. poczuć. Wejdź we mnie- więc Lou wysunął palce z jękiem i z jego ust i z ust jego towarzysza.

-Okay. Usiądź na mnie słońce- oznajmił nie pozbawiając go dotyku, błądząc dłońmi po jego klatce. W jednej chwili zamienili się pozycjami. Teraz Louis leżał na dole, a Harry siedział mu na biodrach.

- Unieś się trochę- bąknął chwytając biodra chłopaka i nakierowując jego wejście na swojego penisa.- Jeśli będzie boleć, po prostu to przerwij, dobrze? - dodał, na co dostał skinienie głową. Harry opadł i krzyknął boleśnie ze łzami w oczach, czując całą długość Louisa w sobie. - Spokojnie. Zaraz przejdzie. Nie martw się. Gdy będziesz gotowy, porusz się, dobrze, skarbie?- mówił do Harrego, tak, by go uspokoić. Styles po kilku sekundach lekko się poruszył i z ust chłopaków zaczęły wydobywać się przekleństwa mówiące jak im dobrze, nie zapominając oczywiście o jękach, które były tak głośne, że z pewnością nie jeden sąsiad mieszkający tu je słyszał. Nagle zadzwoniła komórka Louisa, więc sięgnął ręką, po leżący przedmiot na stolika. Harry zamarł na chwilę i przestał się poruszać.

- Kontynuuj słońce- jęknął starszy, więc Harry powrócił do swoich czynności, a Lou odebrał.

- Lou? Możesz już do mnie przyjść, bo mi sie...- momentalnie ucichł głos Irlandczyka- Louis? Czemu słyszę czyjeś jęki? - zapytał zdezorientowany. Tommo zauważył, że Harry próbuje chwycić w dłoń swojego penisa, więc go zatrzymał

- Dojdź sam - wymamrotał cicho pojękując

- Niall, to nie jest najlepszy mo..- z ust starszego wydobyło się głośne sapnięcie, gdy Loczek docisnął mocno swoje biodra do jego - ment - dokończył
- Kurwa Louis, nawet nie mów mi, że wy się tam pieprzycie jak jakieś króliki- usłyszał krzyk w słuchawce, ale zignorował to i odrzucił komórkę na podłogę. Tomlinson nie wytrzymywał i był bliski dojścia, podobnie zresztą co Harry, więc wypychał swoją miednice na wcześniejsze spotkanie z tą Stylesa i już po chwili ich spermy wytrysnęły. Louisa we wnętrze chłopaka. A Harrego na brzuch starszego, po czym podniósł się uwalniając interes Tomlinsona i opadł na niego z wykończenia. Po około 15minutach, gdy przestali już głośno dyszeć, udali się do łazienki w celu wzięcia wspólnego prysznica.

- Poczekaj. Przyniosę ci bokserki Liama. Jesteście podobnej budowy, więc będą na ciebie dobre- zakomunikował i po chwili wrócił do pokoju z nową parą czystych p, czarnych bokserek.

- Czemu masz jego bieliznę u siebie? - zapytał Harry nie rozumiejąc, ale chwycił je i wciągnął na biodra.

- Kupiliśmy po kilka par ubrań i bielizny i zostawiliśmy u każdego w domu, bo często u siebie nocujemy, czy przebywamy, więc tak jest prościej niż pożyczanie za małych czy za dużych ciuchów- odpowiedział Louis i zgasił światło w swoim pokoju, a potem zaprosił na łóżko obok siebie chłopaka z loczkami.

- A skąd wiedziałeś jak.. no wiesz... skoro, ty też jesteś heterykiem- zadał kolejne pytanie, układając głowę na klatce starszego

- Eee.. Miałem jakby to powiedzieć, jedną przygodę- odparł - A i mam dla ciebie prośbę- ogłosił

- Zakładaj następnym razem trochę szersze spodnie- dodał całując go w głowę

- Czemu? Lubie je- bąknął jak małe dziecko, które nie dostało lizaka

- Wyglądasz w nich seksownie, naprawdę, ale cholernie ciężko się je z ciebie ściąga- mruknął przyciągając go bliżej

- Chciałbyś.. no wiesz, być moim chłopakiem?- zapytał Louis, gdy Harry nie odzywał się przez kilka minut. Styles podskoczył nagle i z iskierkami w oczach pisnął ,, tak''. Lou musnął ostatni raz usta młodszego, po czym zasnęli wtuleni w siebie.


Nareszcie napisany!! Byłby szybciej, ale ta premiera mnie spowolniła i nie mogłam, go wcześniej wstawić.  Nie spodziewałam się, że wyjdzie aż taki długi, no ale cóż. Chciałabym mieć taką wenę przy pisaniu rozdziałów, jaką miałam gdy pisałam to. Pewnie są jakieś błędy, ale nie miałam siły ich sprawdzić. I mam prośbę.. MOGŁYBYŚCIE GO SKOMENTOWAC? Prossseeee ;*

9 komentarzy:

  1. hahah ten one-shot był świetny, bardzo mi się podobał możesz częściej wymyślać jakieś zwariowane historyjki ;-) podziwiam cię za to że potrafiłaś coś takiego napisać sama ja za nic w swiecie bym nie wyskrobała czegoś tak dobrego

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam. Z tej strony załoga S1D. Chcemy uprzejmie poinformować, że na Twoim blogu nie ma odnośnika do Spisu opowiadań o One Direction (http://spis1d.blogspot.com/), w którym jest reklama Twojego fanfiction. Prosimy o umieszczenie punktu drugiego naszego regulaminu. W innym wypadku Twój blog zostanie usunięty ze spisu. Czas na uzupełnienie, to dwa tygodnie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeju, serio mi się podoba!
    Świetny pomysł, świetne wykonanie.
    Serio, podziwiam Cię za to.
    Haha, chciałabym zobaczyć przebranego Lou (haha, gdybym powiedziała, że chciałabym zobaczyć cały przebieg tego ONE-SHOT'A to byłoby jeszcze dziwniejsze, nie? :D)
    Sama w życiu nie napisałabym czegoś takiego, więc szacuneczek.
    Och, czemu to jest jedyny OS tutaj? :c
    (dodam, że przeczytałam wszystkie rozdziały opowiadania i one również mi się spodobały - co prawda nie tak jak to, ale się podobają! :D
    I och, wciągające są!).
    Mam nadzieję, że wkrótce coś napiszesz, a ja całkiem przypadkiem na to trafię... :)
    (albo, że mnie mnie o tym powiadomisz. @Zouisa jak coś. ;))
    Powodzenia w (mam nadzieję) dalszym pisaniu opowiadań i OS'ów. xx

    ~ http://ale-dla-mnie-jestes-idealny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. No no no ;D
    Całkiem ciekawy, a nawet bardzo ciekawy One-Shot ;p
    Nie spotkałam się jeszcze z taką tematyką.
    Najbardziej podobały Mi się opisane scenki, jak Harry zasnął, w łazience i jak zadzwonił Niall ;*

    Loove Nika xx <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne, to jest <3
    Czekam na kolejny :*

    Zapraszam do mnie do czytania, obserwowania i komentowania :)
    http://you-and-i-fanfiction.blogspot.com/

    Pozdrawiam! Xx
    / Haz.

    OdpowiedzUsuń
  6. świetne :)
    LARYY IS REAL !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiesz, trafiłam na twojego bloga przypadkiem i dziwie się, że dziewczyna z takim talentem ma tak mało znany blog. Serio. Masz ogromny talent i powinnaś to wykorzystać. Może będziesz pisać więcej One-Shoot'ów? Ploseee?? :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Oczy mi krwawiły, jak widziałam te wszystkie błędy frazeologiczne, stylistyczne i językowe.

    OdpowiedzUsuń
  9. To było zajebiste!!! Chcę więcej!!!

    OdpowiedzUsuń