sobota, 3 sierpnia 2013

Rozdział 4

Perspektywa Hazzy
Przez chwilę patrzyliśmy sobie prosto w oczy, przez co mogłem zauważyć że, są błękitne, dostrzegłem w nich także roztargnienie  złość, przez co jęknąłem w myślach, odwróciłem głowę i dalej podziwiałem widoki. Nagle usłyszałem trzaśnięcie drzwiami, dzięki czemu pomyślałem, że gdzieś wyszedł, a że zrobiło mi się chłodno, wszedłem po pokoju i dopiero teraz zauważyłem że ściany były szare i wisiało na nich dużo obrazów w kolorze czerwieni. Stały ogromne łóżka , a po bokach duże szafy w tym samym kolorze co obrazy. Znajdowały się tu jeszcze lampki i szafki nocne oraz tak jakby barek, w którym były napoje, ciasta itp.. Nagle do moich uszu dotarł dźwięk spuszczanej wody w łazience, więc szybko chwyciłem bluzę i słuchawki , a potem skierowałem się do wyjścia znów na balkon, ale nie zdarzyłem, bo usłyszałem odgłos zamykanych drzwi. Przystanąłem na chwilę czując jego wzrok na sobie
-Nie bój się nie pogryzę cię- usłyszałem głos za sobą, a potem donośny głos. Zignorowałem to i wszedłem na balkon siadając na podłodze i opierając głowę o ścianę pomyślałem ,,To będzie długa wycieczka”. Przymknąłem powieki i zasnąłem. Obudził mnie zimny podmuch wiatru. Zegarek wskazywał w mojej komórce 22:22. Podniosłem się i ostrożnie wszedłem do pokoju. Chłopak, z którym mam mieszkać, już spał, więc cicho tak by go nie obudzić wyjąłem z walizki potrzebne mi rzeczy do umycia sie oraz przebrania do spania, a następnie bezdźwięcznie wszedłem do łazienki. Była również ogromna o tych samych kolorach co pokój. Zdjąłem ubrania i udałem się pod prysznic, po czym dokładnie umyłem swe ciało. Wyłączyłem wodę, stanąłem na zimnych płytkach i wytarłem się. Założyłem czarne bokserki i białą koszulkę, a następnie zabrałem swoje rzeczy i wyszedłem z tego pomieszczani.  Położyłem się na wolnym łóżku i włączyłem na słuchawkach muzykę z mp4, a w międzyczasie zacząłem grać w jakieś durne gry na komórce. Po chwili poczułem uderzenie poduszką w głowę. Zapaliłem lampkę nocną i popatrzyłem zdziwiony w bok na chłopaka.
-Możesz w końcu pójść spać?! – powiedział zdenerwowanym głosem – Słuchaj.. -zaczął po chwili  - Widzę, że też nie jesteś zadowolony, że dzielimy pokój, więc po prostu zachowujmy się tak, żeby sobie nie przeszkadzać, dobra?- dodał wciąż poważnym tonem, na co tylko wzruszyłem ramionami i wyłączyłem muzykę  - Tak trudno coś odpowiedzieć? – zapytał obojętnie. Nie miałem powodu by z nim gadać, więc po prostu sie nie odzywałem do niego! Tak trudno to zrozumieć?!? Wywróciłem oczami i ułożyłem się wygodnie na łóżku, przykrywając się kołdrą po pasa. Usłyszałem głośne westchnięcie i opadające ciało na poduszki. Olałem to i zamknąłem oczy pogrążając sie w śnie .

Perspektywa Lou

Ugh.. Dlaczego mnie to spotyka i muszę  dzielić z nim pokój aż 3 tygodnie? Przecież jakiś dziwny.. Rozumiem, że mnie nie zna no ale cos powiedzieć chyba może, tak? Ja też go nie znam, a mówię!! Czy to takie trudne?! I co tak przez 3 tygodnie będziemy siedzieli w ciszy? Na dodatek mnie obudził, bo zachciało mu się spać na balkonie, a potem myć po nocy.. Jak nadal będzie się tak zachowywał to obiecuję, że uduszę go gołymi rękami. Wtuliłem głowę w poduszkę próbując zasnął, lecz nie mogłem wyrzucić myśli z głowy o tym chłopaku..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz