sobota, 3 sierpnia 2013

Rozdział 11

Perspektywa Lou
Po skończonym posiłku wszyscy udaliśmy się do swoich pokoi. Idąc nigdzie nie mogłem dostrzec Harry’ego, więc pomyślałem, że musiał wyjść wcześniej. Wchodząc do pokoju zauważyłem, że w łazience świeciło się światło. Chyba muszę go przeprosić, za to co mu zrobiłem no i trzeba jeszcze wytłumaczyć tę sprawę z George’iem i Stan’em. Usiadłem na łóżku i czekałem aż Harry wyjdzie z łazienki. Po 20 min w końcu usłyszałem otwierające się drzwi i zobaczyłem sylwetkę chłopaka w bokserkach i za dużej zwisającej koszulce
- Możemy pogadać? – zapytałem podnosząc się. Nie usłyszałem odpowiedzi,  a Harry nawet nie patrząc na mnie położył się na łóżku, odwracając się do mnie plecami
- Harry… Ja chciałem cię przeprosić, za to, że cię uderzyłem… Nie chciałem.. Po prostu emocje wzięły górę. Ja wiem, że nie powinienem tego robić.. Naprawdę przepraszam…- mówiłem nadal i usiadłem na jego łóżku.
- Harry..- powiedziałem jeszcze raz ale on wcale nie zareagował i nagle zobaczyłem, że jego noga się porusza i  zbliża do mnie. Zepchnął mnie… Zepchnął, rozumiecie? Zepchnął mnie, tak że upadłem na podłogę. Pisnąłem, na co usłyszałem cichy chichot z jego strony
- mogę coś zrobić, żebyś mi wybaczył- zapytałem masując swój obolały tyłek. Odwrócił się do mnie siadając, wtedy mogłem z bliska zobaczyć co mu zrobiłem. Skrzywiłem się i lekko dotykając jego rany odparłem
- Przepraszam
- Rozpakuj mnie- powiedział chłopak po chwili poważnym tonem. Jęknąłem na to co usłyszałem i niechętnie zbliżyłem się do jego ogromnej walizki i otworzyłem szafę. Rozpakowanie zajęło mi około pół godziny, może udałoby mi się to szybciej, gdyby nie rozpraszający wzrok Harry’ego. Po skończeniu chłopak wskazał jeszcze na moje rozwalone ubrania na podłodze, które wcześniej rozwaliłem i które, mieliśmy posprzątać RAZEM. Na czworaka udałem się, by posprzątać i tamto. Gdy już skończyłem swoją czynność odwróciłem się z uśmiechem na twarzy do chłopaka, lecz on spał zwinięty w kłębek. Przez chwilę wpatrywałem się w niego,  a potem podszedłem i dokładnie przykryłem go kocem. Następnie udałem się do łazienka w celu wzięcia prysznica. Kierując się na łóżko usiadłem na chwilę jeszcze obok Harry’ego. Spal tak, ze widoczny był ten policzek ze śladem pozostawionym po mnie. Dotknąłem lekko części tej twarzy, co poskutkowało tym, że chłopak się poruszył. Odskoczyłem od razu widząc otwierające się jego oczy
- Stało się cos?-  zapytał zaspanym głosem
- Umm… Nie… Śpij dalej.. – odparłem niepewnie po czym pospieszenie podszedłem do swojego łóżka i położyłem się na nim. Znów czułem jego wzrok na sobie ale odwróciłem się i pogrążyłem w śnie, co nie było takie łatwe. Mam duże poczucie winy co do dzisiejszego dnia i mam nadzieję , że Stan i George będą chcieli ze mną gadać, chociaż to oni mi nie powiedzieli prawdy, no ale to już pomijam. Ta dziewczyna.. hm… nie uważam, że zrobiłem coś źle, bo na początku sama chciała. No i został Harry. Niby się do mnie odzywał ale pomimo tego nadal widzę, że mi nie wybaczył do końca tego uderzeni. Te wszystkie myśli owładnęły moją głowę. Odwróciłem się w stronę chłopaka i zobaczyłem go znów śpiącego z lekkim uśmiechem na twarzy. Wtedy poczułem jakąś ulgę i, że mogę już spokojnie pójść spać co w końcu  udało mi się zrobić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz