sobota, 3 sierpnia 2013

Rozdział 1

Perspektywa Lou

Otworzyłem leniwie oczy przeciągając się. skierowałem rękę w stronę półki nocnej i chwyciłem komórkę. Odblokowałem klawiaturę, by zerknąć na godzinę. Poderwałem się od razu z łóżka, gdyż była już 7:45, a w poniedziałki lekcje zaczynam o 8. Otworzyłem szafę w celu wybrania sobie jakiś ubrań.Chwyciłem szybko kolorowe rurki i T-shirt, a następnie ruszyłem w stronę łazienki. Zrobiłem poranne czynności, ubrałem się i zbiegłem na dół. Nie zauważyłem nikogo, więc mama pewnie wyszła już do pracy, a Lottie do szkoły. Zabrałem śniadanie  ze stołu i potruchtałem po przedpokoju, gdzie pospiesznie założyłem na nogi Tomsy, zarzuciłem na ramiona bluzę, wziąłem torbę z książkami i wyszedłem w końcu z domu, oczywiście zamykając go na klucz.Do szkoły miałem około 15 min drogi, więc postanowiłem pobiec. To prawda że średnio   zależy mi na nauce, ale chcę zdać, a że na pierwszej mam fizykę, z czego szykuje mi się zagrożenie, staram się nie spóźniać.Wbiegłem do budynku , ale nikogo nie zauważyłem na korytarzu oprócz jakiegoś wolno idącego chłopaka z kapturem na głowie, i wystających loczków. Nie miałem czasu, więc szybko skierowałem się do odpowiedniej klasy. Alleluja!! Nie było jeszcze nauczyciela, udałem się ma koniec klasy, gdzie siedział już George ze Stanem. Pokiwali tylko głowami z dezaprobatą a ja wywracając oczami powiedziałem                                                                                                                     -Pieprzcie się-i usiadłem w ławce.
Perspektywa Hazzy

Lekcja chemii trwała dopiero 15 min, a ja już usypiałem z nudów. Na szczęście usłyszałem pukanie i z drzwi wyłoniła się nauczycielka od polskiego ogłaszając, żebyśmy wyszli na główny korytarz, gdyż miał odbyć się apel. Poderwaliśmy się od razu z krzeseł i wyszliśmy z klasy udając się tam gdzie nam kazano. Na miejscu znajdowały się już wszystkie klasy wraz z dyrektorem, który po chwili przemówił                                                                                                              -Zwołałem was tu, ponieważ chciałem jak się domyślacie coś ogłosić- serio? bo myślałem, że idziemy na lody, pomyślałem wywracając oczami- Tak więc w szkole pojawiły się pewne problemy, które naprawiać bd się około miesiąca, więc postanowiłem , że zorganizujemy wycieczkę , która bd trwać 3 tyg. Ci którzy nie pojadą,by się nie nudzić, dostaną do napisania referat oraz dodatkową pracę domową…- Gadał tak jeszcze z 10 min. ale że powiedział, że dostaniemy wszystkie informacje na kartkach, włożyłem słuchawki do uszu i włączyłem muzykę. Po skończonym monologu, wróciliśmy do klas, gdzie rozdano nam obiecane kartki. Zadzwonił dzwonek więc spakowałem książki do torby i wyszedłem z sali. Reszta dnia w szkole była nudna, zresztą jak zawsze. Gdy wróciłem w końcu do domu, opowiedziałem mamie, co było na apelu. Zdecydowała,że pojadę , z czego nie bylem zadowolony, bo nie chciałem tam jechać..
- Nie mogę zostać w domu??- zapytałem z wyrzutami
-Nie, nie możesz. Jedziesz i koniec tematu, może w końcu kogoś tam poznasz i .. – nie dałem jej dokończyć, bo wybuchłem
-Nie rozumiesz tego, że dobrze mi tak jak jest?!! Zrozum, że nie chcę tam jechać..
-Po pierwsze nie podnoś na mnie głosu, a po drugie nie zmienię decyzji.. – powiedziała poważnie
-świetnie- mruknąłem pod nosem ruszając do swojego pokoju, trzaskając drzwiami przy okazji.Siadłem na łóżku i zacząłem grać na gitarze. Czemu ona nie może chodź raz mnie posłuchać..Wiem, że każdy chciałby pojechać na taką wycieczkę, ale ja nie jestem każdy, i nie chcę..

3 komentarze:

  1. kocham kocham i jeszcze raz kocham. Czytam to opowiadanie już po raz trzeci i mi się jeszcze nie znudziło.Nie wiem czy to jest możliwe żeby kiedykolwiek mi się ono znudziło. :) <3 <3 ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  2. domyślam się co będzie się działo a może nie XD :)

    OdpowiedzUsuń