sobota, 3 sierpnia 2013

Rozdział 13

Czas po obiedzie spędziliśmy na spacerze po ogromnym parku niedaleko hotelu, a mianowicie tam gdzie spotkałem tamtą dziewczynę. Gdy wróciliśmy po pokoi chciałem dowiedzieć się trochę o Harry’ m.
- Gramy w ,, dwadzieścia pytań’’?- zapytałem chłopaka
- Serio? Chce cie się w to grać?- odpowiedział pytaniem na pytanie
- Czemu nie? Więc ja zaczynam- odparłem z uśmiechem
- Jak masz na nazwisko?
- Styles. Masz rodzeństwo?
Tak, jedną siostrę. Mieszkasz z rodzicami?
- Aby z mamą. Tata zginął w wypadku. A ty?- mówiąc to zauważyłem łzy w jego oczach i smutek w głosie
- Ja też z mamą. Umm.. chcesz o tym pogadać?- zapytałem lecz on pokiwał przecząco głową
- Uznaję to za pytanie, więc teraz ja. Masz dziewczynę?
- Nie szukam na razie nikogo? A ty? – Wolę być typem samotnika. Co lubisz robić?
- Imprezować. Do której klasy chodzisz?
- Do 1 liceum. Grasz na jakimś instrumencie?
- Nie jestem do tego stworzony. A ty?
- Ja gram trochę na gitarze i trochę śpiewam. – Tak spędziliśmy większość naszego czasu. Obiecał mi, że kiedyś coś mi zagra, więc trzymam go za słowo. Dowiedziałem się, że ma kota wabiącego się Pussy i chomika ,, chomik’’. Oryginalne, prawda? Wiem też, że potrafi żonglować i słucha najczęściej Eda Sheeran’ a. lubi czytać książki, najczęściej kryminały i oglądać horrory. Czas spędza często sam w domu, bo jego mama pracuje, a nie ma rodzeństwa i nie chce mieć przyjaciół, gdyż uważa, że są mu niepotrzebni… muszę przyznać, że trochę mnie to zabolało, bo miałem nadzieję.. Nie.. ja uważałem, że trochę się polubiliśmy i możemy zostać kumplami. Ale poza tym wiem już o nim dużo z czego się cieszę. Za 10 minut miała być kolacja, więc Harry postanowił zmienić koszulę na bluzkę z długim rękawem. Chciał już iść do łazienki, ale powiedziałem ze śmiechem
- Przecież możesz się tu przebrać. TY mnie już widziałeś prawie nago, a nie wiem czy wiesz ale.. jesteśmy tej samej płci, więc spokojnie możesz to zrobić tutaj.. no chyba, że jesteś kobietą i przebierasz się za chłopaka- wywrócił tylko oczami i zarumienił się, gdy zacząłem mówić o tym, że wszedł do pokoju podczas mojego przebierania się. Odwróciłem głowę, ale kątem oka patrzyłem się na niego i muszę przyznać, że ma lepszą klatę ode mnie. Po paru minutach wyszliśmy na posiłek, po którym dostaliśmy owoce. Nie było marchewek, gdyż to są warzywa, więc tak jak Harry wziąłem banana. Zastanawiałem się tylko czemu nie ma Stan’ a i George’ a. Idąc do pokoju zawołał nas nauczyciel. Podążyliśmy więc, do jego pokoju, gdzie byli także moi przyjaciele.
- Coś się stało?- zapytałem
- Chłopcy zgubili klucz, a w recepcji akurat do tego pokoju nie mają zapasowego- przerwałem wypowiedź nauczyciela
- Ale przecież wy nigdy się nie zamykacie. I co to ma wspólnego z nami?
- po tym jak przyszedłeś to zaczęliśmy zamykać- odparł George
- Zanim mi przerwaliście, chciałem powiedzieć, że nie mają również w hotelu więcej wolnych pokoi i tylko wasza dwójka dostała taki duży, więc przynajmniej na dzisiejszą nos chłopaki będą spać u was- dodał nauczyciel mówiąc do mnie i Harry’ ego, na co stanęliśmy jak wryci
- Ale przecież my mamy tylko dwa łóżka- otrząsnąłem się
- Zgadza się.. Macie 2 łóżka dwu-osobowe- rzekł
-Mamy spać razem?- zapytał zdziwiony Harry
- No tak.. Przecież jesteście chłopakami, więc nic się nie stanie.. a teraz idźcie już- oznajmił spokojnym głosem nauczyciel, po czym wyszliśmy z tego pomieszczenia w czwórkę. Na początku trochę się przeraziłem, ale potem ta obawa minęła, bo przecież łóżko jest duże i będziemy spali po bokach nawet się nie dotykając. George i Stan zaczęliśmy iść za nami nie odzywając się. Doszliśmy do pokoju i podałem Harry’ emu klucze do drzwi, które szybo otworzył
- Louis zdajesz sobie sprawę, że to twoja wina?- powiedział spokojnym tonem Stan gdy już byliśmy w środku
- Jak to moja?! Ja kazałem wam gubić klucz? Pojebało was już całkiem?- wybuchłem , bo jak można mnie obwiniać za ich głupotę?!!? No jak?!
- No wiesz.. gdybyś wtedy nie wszedł do pokoju i nas nie zobaczył to nie zamykalibyśmy ich- odpowiedział Stan śmiejąc się
Chcecie spać na balkonie?!?- krzyknąłem
- W sumie to nie jest tak tam źle- mruknął Harry jakby do siebie
- Spałeś tam?- zapytał zdziwionym głosem George, na co chłopak wzruszył ramionami
- Co ci zrobił?- patrzył Stan na mnie oczekując odpowiedzi
- Co? Mi? Nic.. Sam tam usnął.. – warknąłem i poszedłem do łazienki, bo miałem dość ich oskarżeń o wszystko. Zostawiając drzwi lekko uchylone usiadłem na zimnej podłodze. Nie rozumiem ich.. Powinni się cieszyć, że mogą u nas nocować, a nie jeszcze bezpodstawnie ,mogę oskarżać. Czy oni zawsze byli tacy wkurwiający?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz