sobota, 3 sierpnia 2013

Rozdział 2

Perspektywa Lou
Wszedłem zmęczony szkołą do domu, zdjąłem buty, a torbę rzuciłem pod ścianę. Udałem się do kuchni, gdzie aktualnie znajdowała się mama. Przywitałem się krótkim ,, hej” i usiadłem na stole bujając nogami.                                                                                                                                                    - W środę jadę na wycieczkę 3-tygodniową- powiedziałem gładko a on spojrzała na mnie zdziwiona – A szkoła??- zapytała odsuwając się od kuchenki.  -Ughh… Masz.. Przeczytaj..- powiedziałem wyciągając kartkę z kieszeni. Podała mi obiad, a w między czasie, gdy jadłem, przeczytała ją i napisała mi zgodę na wyjazd. Tak swoja drogą, to zastanawiam się po co.. przecież jestem już pełnoletni, no ale mus to mus… Po skończonym posiłku poszedłem do kina z Georgiem i Stanem do kina na ,, The ring  ”. Jak na horror to nie był za straszny, przynajmniej dla mnie, bo chłopaki to trzęśli się i zakrywali oczy, z czego chciało mi się śmiać. Następnie udaliśmy się do pobliskiego klubu. Weszliśmy do środka razem, ale po chwili spostrzegłem,że zgubiłem towarzyszy, no trudno, podszedłem do baru zamawiając 2 drinki. Usiadłem na krześle obserwując tańczących ludzi, nagle zauważyłem, że spogląda na mnie wysoka, szczupła dziewczyna o kasztanowych długich włosach. Wziąłem dla niej drinka i ruszyłem w jej stronę. Zaczęliśmy tańczyć i ocierać się o siebie, pijąc przy okazji tyle, że byliśmy już nieźle wstawieni. W pewnym momencie dziewczyna pociągnęła mnie za rękę w stronę toalet. Nigdy się nie sprzeciwiałem temu i tym razem było tak samo. Laska nie kontaktowała za bardzo co się już dzieje, więc zrobiłem co miałem zrobić i wyszedłem zostawiając ją tam.  Wypiłem jeszcze parę drinków i skierowałem się do wyjścia. Chłopaków nadal nie widziałem, co nie było nowością, więc postanowiłem sam dotrzeć do domu. Na zewnątrz było cholernie ciemno, ale na szczęście świeciły się latarnie. Zadzwoniłem po taksówkę opierając się o budynek. Zauważyłem idącego chłopaka, nie miałem pewności bo moja głowa buzowała, ale wydawało mi się, że to ten sam, którego widziałem w szkole. Na szczęście na taksówkę nie musiałem czekać długo i szybko znalazłem się w domu. Próbowałem iść tak żeby nic nie zepsuć, lecz potknąłem się i zobaczyłem upadający i roztrzaskujący się na małe kawałeczki wazon.Miałem nadzieję, że nikogo nie obudziłem.  Dalsza więc drogę do pokoju, by pójść spać, postanowiłem przejść na czworaka.
Perspektywa Harry’ego
Lubiłem chodzić na nocne spacery, bo wtedy rzadko ktoś chodził po mieście, więc po tym jak już wróciłem  położyłem się spać. Wstałem tak jak zazwyczaj o 7 rano, po czym ubrałem się, odświeżyłem itp. i zszedłem na dół na śniadanie. Na stole spostrzegłem leżącą kartkę ze zgodą na ta jebaną wycieczkę. Chwyciłem ja i wepchnąłem do torby. Odkąd tata zginął mama bardzo się zmieniła, rzadko widzę ja uśmiechniętą, wygląda na zmęczoną i jakby nie spała. Ale pomimo to zastanawiam się, czemu ona nie może choć raz liczyć się z moim zdaniem i nie może zrozumieć, że  NIE CHCE TAM JECHAĆ.. Po jakimś czasie wyszedłem z domu kierując się do szkoły. Włączyłem muzykę i założyłem słuchawki na uszy. Droga minęła mi szybko, a po dojściu okazało się, że nie ma dziś lekcji… Hmm.. Chyba jednak mogłem wysłuchać co miał nam do powiedzenia dyrektor. Przeklinając w myślach oddałem kartkę i wyszedłem z budynku szkoły. Zacząłem iść, ale muzyka mi się wyłączyła, więc sięgnąłem po komórkę, która się rozładowała… Nie patrzyłem na drogę i wpadłem niechcący na kogoś, lecz nawet nie zauważyłem na kogo, bo głowę nadal miałem spuszczoną. W domu wyciągnąłem największą jaka mieliśmy walizkę i zacząłem pakować potrzebne mi rzeczy… Umm.. Nie było by prościej zostać w domu?!!?!?! Na koniec schowałem gitarę do pokrowca, z zamiarem zabrania i jej. Gdy już skończyłem, wyczerpany położyłem się na łóżku i momentalnie odpłynąłem w Krainę Morfeusza…

1 komentarz: